O mnie

KAROLINA PACH, stylistka mebli, właścicielka Pracowni Hokus Pokus Home

Stylizacja mebli to moja ogromna pasja.

Z wykształcenia jestem finansistką, ukończyłam Politechnikę Warszawską oraz Szkołę Główną Handlową, wiele lat pracując na etacie w dużych korporacjach. Rozum kazał trzymać się bezpiecznej posady, serce jednak podążało za miłością do tworzenia i do mebli. Długo się od tego wzbraniałam, traktując odnawianie mebli tylko jako hobby po godzinach, jednak w pewnym momencie to przestało mi wystarczać. Małymi krokami zaczęłam realizować swój cel i tak powstała Pracownia stylizacji mebli Hokus Pokus Home. Jej rozwój przeszedł moje najśmielsze oczekiwania…

Swoją przygodę z odnawianiem mebli rozpoczęłam w 2015 roku, od momentu, kiedy przeprowadziliśmy się z małej kawalerki do nowo wybudowanego domu. Duża przestrzeń wymagała urządzenia, a budowa pochłonęła większość budżetu – postanowiłam więc dostosować nieco wygląd starych mebli, które już mieliśmy, do nowego domu. 

Obejrzałam mnóstwo materiałów w sieci na temat malowania mebli (głównie zagranicznych twórców zza oceanu, bo to tam jest zagłębie inspiracji, jeśli chodzi o stylizację mebli ) i zaczęłam działać! Spodobało mi się to do tego stopnia, że postanowiłam założyć bloga i dzielić się tym, co robię, z innymi. Choć na dzień dzisiejszy brak mi czasu na kontynuowanie bloga, to mocno udzielam się na moich kontach w mediach społecznościowych, tj. Instagram, Youtube, Facebook czy Pinterest, i to tam toczy się moja meblowa codzienność.

Początkowo malowałam meble zupełnie hobbystycznie, nie czerpiąc z tego żadnych materialnych korzyści. To był bardzo intensywny i wyczerpujący czas – łączenie pracy na etacie z realizacją pasji oraz prowadzeniem domu i wychowywaniem dwójki małych dzieci to jazda bez trzymanki :). Nie spodziewałam się wówczas, że to hobby przerodzi się w nieźle prosperujący biznes i że będę mogła porzucić etat na rzecz swojej pasji.

Praca twórcza przenosi mnie w inny, lepszy świat, gdzie zawsze świeci słońce, panuje radość i pokój, a także towarzyszy ciągła ekscytacja, jakie dzieło za chwilę powstanie. Inspiracją do moich projektów jest wszystko, co mnie otacza. Oczywiście Internet zawiera ogrom pomysłów, którymi się inspiruję, ale zdarza się, że inspiracją potrafi być czyjś ubiór czy plakat na ścianie. W tym fachu technika jest zawsze do wypracowania i w dłuższej perspektywie ma mniejsze znaczenie. Kluczowe znaczenie mają natomiast WYOBRAŹNIA i KREATYWNOŚĆ, których nauczyć się nie można, a które zapewniają ciągły napływ nowych pomysłów i wyróżnienie z tłumu.

W tej pracy najcenniejsza dla mnie jest niezależność i różnorodność projektów, oraz ten element zaskoczenia, kiedy można już porównać mebel przed i po metamorfozie. Mam taką zasadę, że nie wykonuję dwóch identycznych stylizacji – każdy mebel, nawet w takim samym kształcie musi zaskoczyć czymś innym. Klienci cenią to, że mogą mieć coś niepowtarzalnego.

Zawsze ceniłam sobie finansowe bezpieczeństwo jakie daje etat, jednak z perspektywy czasu myślę, że praca, która jest jednocześnie pasją, to coś zdecydowanie cenniejszego, do czego warto dążyć i warto podejmować ryzyko. Taka praca zapewnia równowagę, harmonię i szczęście na wielu polach, nie tylko na polu finansowym. A o to w życiu chodzi, żeby ŻYĆ. Czasem stawiamy sobie sztuczne granice, które tak naprawdę nie są problemem, jeśli się czegoś bardzo chce.

Zaczynałam przygodę z malowaniem mebli na 10m2, w pokoju gościnnym. Gdy teraz przypomnę sobie, w jakich warunkach pracowałam, chce mi się śmiać, ale to tylko pokazuje, jak silna jest ta pasja, i że jeśli się coś naprawdę kocha to nie ma rzeczy niemożliwych. Można zacząć pracować w domu, w piwnicy, czy na balkonie, ważne, aby były chęci. Pracownia powstała w 2020 roku, kiedy ilość zamówień była na tyle duża, że malowanie w pokoju gościnnym stało się dość uciążliwe dla rodziny i przybywających gości. Jej powstanie było poprzedzone wnikliwą analizą opłacalności całej inwestycji, a także analizą planów na przyszłość. Stawiając pracownię, wiedziałam już, że stylizacja mebli to nie będzie już tylko moje hobby, a sposób na życie. 

Prywatnie jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci – Nadii oraz Stasia, którzy są dla mnie priorytetem we wszystkim, co robię i codziennie stawiają przede mną mnóstwo rodzicielskich wyzwań. We wszystkim, co robię wspiera mnie również mąż Jakub, bez którego cała ta przygoda w malowanie mebli nawet by się nie rozpoczęła, a nawet jeśli, to nie rozwinęłaby się do takiego poziomu. Mąż nie tylko pomaga mi w dźwiganiu, składaniu mebli, naprawianiu ich, ale również wykonuje wiele prac stolarskich. Mimo wykształcenia finansowego, zaprzyjaźnił się ze stolarką i po godzinach pracy, buduje w warsztacie meble od podstaw, zgodnie z projektami, które powstają w mojej głowie. Oczywiście w odpowiedzi na zapotrzebowanie naszych klientów. Pomagają nam również dziadkowie, którzy są nieocenionym wsparciem w opiece nad dziećmi oraz w prowadzeniu domu, kiedy ja nadrabiam biznesowe zaległości.

To taki trochę rodzinny biznes. Chociaż duża większość zadań w tym biznesie przypisana jest do mnie, to bez odpowiedniego wsparcia rodziny ten projekt by się nie powiódł.